W ostatnim czasie zauważamy trend tworzenia kolejnych kierunków lekarskich w całej Polsce. Aby ocenić decyzję o rozpoczęciu edukacji medycznej na Uniwersytecie Technologiczno-Humanistycznym, musimy najpierw odpowiedzieć na jedno, zasadnicze pytanie: po co?

Przede wszystkim cierpimy na niedobór (lub nieefektywne wykorzystanie) kadry medycznej. Wydaje się, że wskaźniki liczby lekarzy na liczbę mieszkańców można poprawić zwiększając liczbę studentów medycyny. Twierdzenie to nie jest do końca prawdziwe. Część lekarzy wyjeżdża z kraju przez brak możliwości kontynuowania nauki (tj. niewystarczającą liczbę przyznanych rezydentur w stosunku do liczby absolwentów) czy złe warunki kształcenia podyplomowego. Trzeba zacząć od zachęcenia już wykształconych lekarzy do pozostania w kraju, zamiast edukować ich więcej i jednocześnie utrudniać dalszy rozwój po ukończeniu studiów.

Oczywiście należy zwiększać liczbę studentów, a w dłuższej perspektywie absolwentów medycyny. W tej chwili jednak brakuje długofalowego planu prognozowania zapotrzebowania na kadry medyczne, również z podziałem na specjalizacje. Musimy też pamiętać po pierwsze o kosztach – bardziej opłacalne jest zwiększenie limitów na już istniejących uczelniach – a po drugie, co bardzo ważne, o jakości kształcenia.

Każdą uczelnię medyczną obowiązują pewne standardy nauczania i z pewnością UTH będzie je musiał spełnić, dlatego prawdopodobnie edukacja nie będzie znacząco odbiegać od innych, starszych ośrodków. Problem polega na tym, że w praktyce Polska często nie spełnia światowych czy europejskich standardów edukacji medycznej. Przede wszystkim grupy studenckie na zajęciach klinicznych są zbyt liczne (od 4-8 osób) co uniemożliwia praktyczną naukę zawodu. Warto byłoby się np. zastanowić nad zaangażowaniem szpitali niepublicznych w proces kształcenia przeddyplomowego, aby odciążyć kliniki, które cierpią na nadmiar studentów i niedobór asystentów.

Podsumowując, Młodzi Menedżerowie Medycyny rekomendują rozpoczęcie działania od poprawy jakości edukacji podyplomowej oraz zwiększenia efektywności wykorzystania obecnej kadry. Następnie zwiększenie limitów przyjęć na kierunki medyczne, przy -co jest absolutnie kluczowe – jednoczesnym zwiększeniu finansowania uczelni i zaproszenia do współpracy nowych ośrodków (np. szpitali niepublicznych). Na samym końcu otwieranie nowych kierunków lekarskich.

 

Wypowiedź została opublikowana tutaj.